W pisaniu ważna jest równowaga. Ostatnio na blogu było o odpuszczaniu, dzisiaj będzie o dociskaniu. Bo czasami trzeba i tak. Blokady pisarskie bywają spowodowane zmęczeniem i wypaleniem, ale częściej bywają spowodowane wymówkami i wiecznym odkładaniem zadań na później. Chcemy usiąść do pisania, ale niepostrzeżenie klikamy w skrzynkę mailową i wsiąkamy. Sprawdzamy Fejsa, a tam dyskusja na 100 postów i dwie godziny mijają jak z bicza trzasnął. Już, już mamy się zabrać, ale trzeba przecież jeszcze zrobić sobie herbaty, wyprowadzić psa i posprzątać biurko, bo nie będziemy przeca na zasyfiałym pisać. I tak mijają nam kolejne dni i miesiące, a tekst leży odłogiem. Wszyscy to znamy. Pamiętam jak kiedyś na studiach przewaliłam termin oddania pracy zaliczeniowej o miesiąc. O MIESIĄC.

Pisanie wyjątkowo wdzięcznie odkłada się na później, ponieważ budzi lęk. Poza tym długie teksty (powieści, artykuły naukowe) wydaje się tak dużym projektem, że nie wiadomo, od czego zacząć. O tym drugim problemie napiszę w przyszłym tygodniu. Dziś natomiast chcę podzielić się pięcioma strategiami radzenia sobie z lękiem przed pisaniem i przełamywania prokrastynacji.

1. Spojrzeć prawdzie prosto w oczy

Tylko jeśli nazywamy problem po imieniu, możemy zacząć szukać rozwiązania. Nie powinniśmy być dla siebie zbyt surowi, ale warto być szczerym. Najczęściej unikam pracy nad naprawdę ważnymi rzeczami, bo się boję. Jeśli prokrastynuję pisanie artykułu kluczowego dla swojej kariery naukowej, to powodem nie są inne, ważniejsze zadania. Powodem jest myślenie o nieprzyjemnych recenzjach. Jeśli nie pracuję nad powieścią czy opowiadaniami, to nie dlatego, że nie mam czasu, ale dlatego, że boję się porażki. Kiedy już to mam ustalone, muszę zdać sobie sprawę, że strach raczej nie zniknie i że albo będę po prostu pisać, bojąc się, albo nie będę pisać wcale. Dla mnie takie postawienie sprawy jest bardzo motywujące. Wolę baty od recenzentów niż wywalenie z roboty. I wolę być złą pisarką niż niespełnioną pisarką.

2. Po prostu zacząć

Najbardziej boimy się tego, co nas czeka. Moment zanim jeszcze zaczniemy pisać jest najbardziej przerażający i najbardziej newralgiczny. Dlatego najważniejszym krokiem na drodze do pokonania prokrastynacji jest zacząć. Wyłączyć maila. Odłożyć telefon. Zignorować psa. Czasami pomaga zaplanowanie pisania jako pierwszej rzeczy po przebudzeniu. Zacząć, zanim cokolwiek zdąży nas odciągnąć. Można zablokować sobie media społecznościowe i maila specjalnymi programami. Jeśli tylko zaczniemy klepać w klawiaturę, będzie dobrze.

3. Pisanie z timerem

Kiedy pisanie wydaje się bardzo przytłaczające, dobrze jest wyznaczyć sobie na nie określony czas i nastawić timer. Ja pracuję zazwyczaj w półgodzinnych albo 25-minutowych sesjach. Przez cały ten czas pracuję nad tekstem, ale wiem, że po półgodzinie mogę odejść od komputera. Świadomość, że nasza sesja pisarska ma określony koniec, bardzo pomaga przezwyciężyć lęk. Nawet jeśli bardzo nam się nie chce, to przecież damy radę wysiedzieć 25 minut. Zazwyczaj okazuje się, że po tych 25 minutach ciężko się oderwać do klawiatury. Warto ustalić sobie taki czas sesji pisarskiej, który nie jest zbyt długi. Jeżeli 25 minut to za dużo, możemy spróbować z sesjami trwającymi nawet 10 minut. Bo nawet te 10 minut może przynieść zaskakująco dobre efekty.

4. Nawyk pisania

Zbudowanie sobie codziennego nawyku pisarskiego pomaga walczyć z prokrastynacją, ponieważ uniezależnia pisanie od naszej woli. Tak, jak nie zastanawiamy się, czy chce nam się rano myć zęby, tylko po prostu je myjemy, tak samo przestajemy zastanawiać się nad tym, czy chce nam się pisać. Po prostu siadamy o wyznaczonej porze do komputera i stukamy w klawiaturę. Zbudowanie nawyku pomaga nam zacząć. Regularna praktyka sprawia też, że pisanie jest coraz prostsze. Nabywamy umiejętności, piszemy coraz szybciej i płynniej, a ponadto cały czas pracujemy nad jednym tekstem, więc nasza podświadomość też cały czas go mieli.

Aby wykształcić sobie nawyk, należy wybrać sobie jakąś wskazówkę (to może być np. określona pora dnia, sekwencja czynności, miejsce), powiązać z nią czynność i zaplanować nagrodę. Np. możemy zaplanować, że naszą wskazówką do sesji pisarskich będzie dźwięk budzika rano. Wstajemy i siadamy do pisania. Naszą nagrodą może być ciepła kąpiel po pisaniu albo ulubiona piosenka. Ważne, żeby nawyk był przyjemny. Możemy przy pisaniu popijać ulubioną herbatę, przeznaczoną tylko na tę okazję. Możemy słuchać ulubionej muzyki. Możemy włączyć w pokoju lampki choinkowe. Po pewnym czasie te wskazówki automatycznie będą nas wprowadzać w pisarski nastrój.

5. Wiele wersji

Kluczowe dla pokonania strachu przed pisaniem – i tym samym prokrastynacji – jest zrozumienie, że nie musimy napisać Odysei. Pisanie szajsu jest zupełnie naturalne i będziemy mieli wiele okazji, aby poprawić tekst. Ja od razu przyjmuję, że mój tekst będzie miał wiele wersji. To zdejmuje ze mnie presję i pozwala po prostu wziąć się do roboty.

Linki:

Książka o budowaniu nawyków

Pisanie z timerem

Blokowanie social media:  na Maca 1 darmowe, na Maca płatne, na Windowsa

 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *