Bohater to podstawa opowieści. Pisarze poświęcają długie godziny na dopracowanie głównych i pobocznych postaci w swojej historii. Korzystają ze specjalnych kwestionariuszy, w których padają pytania o ulubione potrawy protagonistów, przyjaciół z dzieciństwa i niecodzienne hobby. Ale są tacy bohaterowie, o których często nie myśli się wcale – nawet jeśli jest się pisarzem: postaci epizodyczne i statyści.

Kim jest postać epizodyczna?

Postaci epizodyczne to takie, które pojawiają się w powieści zaledwie na chwilę, wymieniają z protagonistą kilka zdań i znikają na zawsze. To może być pani na poczcie, od której nasz bohater odbiera przesyłkę, wścibska sąsiadka, którą mija w drodze do pracy albo policjant, który go przesłuchuje. Bardzo łatwo jest te postaci w książce zupełnie zlekceważyć i zredukować do roli gadających słupów, które nie mają żadnej osobowości. Jednak w ten sposób tracimy szansę na to, żeby dodać naszej opowieści szczegółowości i kolorytu.

Szkic postaci grubą kreską

Oczywiście, nikt nie wymaga od pisarza, aby wymyślał cały życiorys piekarza, u którego protagonista kupuje bułki. W przypadku postaci epizodycznych nie musimy bawić się w subtelności psychologiczne. Możemy zarysować ich bardzo grubą kreską, ponieważ w życiu też nie wgłębiamy się w meandry psychiki mijanych ludzi, a jedynie zauważamy ich cechy charakterystyczne. Jak taki zabieg działa w praktyce?

Oto tekst, w którym postać epizodyczna niczym szczególnym się nie wyróżnia:

Wreszcie podeszłam do okienka na poczcie. Urzędniczka wzięła ode mnie awizo, wyszła na zaplecze i podała mi list w brązowej kopercie. Obejrzałam go z obu stron.

– Przepraszam, ale tutaj nie ma adresata. – spojrzałam na kobietę. – Od kogo jest ta przesyłka?

Nie mam tutaj żadnej informacji na ten temat. – podała mi ekran dotykowy i rysik. – Proszę tutaj pokwitować odbiór.

Pani na poczcie jest tu przezroczysta, przez co sama scena wieje trochę nudą. Co się stanie, jeśli nadamy tej bohaterce charakteru?

Wreszcie podeszłam do okienka na poczcie. Obfita matrona z blond pasemkami klikała zapamiętale w klawiaturę komputera.

– Chwileczkę! – uniosła w górę pulchną, wymanikurowaną dłoń. – Zosiaaaaa! – wydarła się w kierunku zaplecza.

– Coooo? – usłyszałam przytłumiony głos dobywający się z kanciapy.

– Wstaw no mi kawki, co? Zaraz tu padnę.

Westchnęła ciężko i wzięła ode mnie awizo.

– Od wczoraj mam taką migrenę, że ledwo na oczy widzę. – rzuciła w nieokreślonym kierunku – O Jezu. – przewróciła oczami. – Jak z wczoraj awizo, to nie będzie. Trzeba odczekać, jak się z awizem przychodzi! – rzuciła mi mordercze spojrzenie.

– Tu jest napisane, że można odebrać. – chwyciłam papierek i pokazałam adnotację. Nie po to, kurna, odstałam tu pół godziny, żeby mnie baba z kwitkiem odprawiała.

– Napisane, napisane… – przedrzeźniała – Może i napisane, ale pani se myśli, że my od wczoraj popołudnia do 10.00 już zdążyłyśmy wszystkie listy posegregować? Pani nie jedyna tu pocztę dostaje.

– Tam jakieś leżą. – wskazałam kupkę kopert piętrzących się na półce z tyłu pomieszczenia – Może tam jest?
Żółte pasemka wstały z jękiem i ruszyły w stronę regału.

– Zosiaaaaa! – ryknęła, przeszukując stosik.

– Coooo?

– Daj dwie łyżeczki tej kawy! Od tego ciśnienia ledwo stoję.
Wróciła z brązową kopertą, którą rzuciła mi na blat. Chwyciłam przesyłkę i obejrzałam ją z obu stron.

– Przepraszam, ale tutaj nie ma adresata. – spojrzałam na kobietę. – Od kogo to jest?

– A skąd mam to wiedzieć? – rzuciła w moją stronę ekran dotykowy i rysik. – Proszę tutaj pokwitować odbiór.

Scena od razu nabiera rumieńców. Mimo że bohaterka epizodyczna jest naszkicowana bardzo grubą kreską, jest dość realistyczna (a nawet ma swój pierwowzór w rzeczywistości 😉 ).

Kolorowi statyści

Statyści to postaci znajdujące się w tle opowieści – ludzie w tłumie w scenach zbiorowych, osoby przechodzące w tle. To może być dwójka strażników miejskich, którzy patrolują ulice, bariści, którzy zamykają na noc kawiarnie, sprzątacze. Ponieważ tacy bohaterowie nie grają często zbyt dużej roli w opowieści, często w ogóle o nich nie myślimy. Bardzo często początkujący pisarze w ogóle nie wspominają o tym, że na ulicy poza głównym bohaterem są jacyś ludzie. A jeśli już napomykają o tym, to często nie wchodzą w żadne szczegóły. Ot, w książce pojawia się garstka przechodniów czy „jacyś mężczyźni”.

Tymczasem dopracowanie statystów to kolejny element, który może wzbogacić historię. Zaznaczenie, że w danym miejscu znajdują się inne postaci, zupełnie zmienia obraz, który pojawia się w głowie czytelnika. Jeśli główna bohaterka idzie ulicą miasta i w tekście nie pojawia żadna wzmianka o innych osobach, odbiorca będzie postrzegał tę ulicę jako opustoszałą. Jeśli natomiast dodamy statystów – tłum wylewający się z tramwaju, właścicieli kawiarni, którzy wystawiają na zewnątrz tablice z menu dnia, turystki paradujące w dżinsowych szortach i wystawiające do sierpniowego słońca opalone twarze – to miasto zaczyna żyć. A jeśli niektórym statystom dopiszemy kilka detali, cała scena nabierze dodatkowo realizmu i kolorytu. Może nasz bohater mija po drodze ratlerka w czapce w kształcie ananasa? Albo dwóch pijaczków, którzy kłócą się o jakąś Izabelę? Takie szczegóły potęgują wrażenie, że świat naszej opowieści jest realny i bogaty, że poza naszymi bohaterami, są tam inne postaci, które mają swoje historie.

Wykańczanie obrazu

Dodawanie takich szczegółów można porównać do wykańczania obrazu. Detal w opisie jakiegoś statysty czy zabawna kwestia postaci epizodycznej są jak ostatnie pociągnięcia pędzla, które nadają całemu dziełu głębi, realizmu i sprawiają, że całość wydaje się bardziej dopracowana. Dlatego warto poświęcić kilka chwil także naszym bezimiennym bohaterom – tym, którzy wzbogacają dalsze plany naszych opowieści.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *