Nawet jeśli piszemy romanse, nasza literacka dieta nie powinna się tylko z romansów składać. Jeśli natomiast piszemy literaturę piękną, dobrze nam może zrobić sięgnięcie po krwisty thriller. W zeszłym tygodniu pisałam o tym, co pisarzowi daje czytanie kryminałów, literatury pięknej i obyczajowej. Dzisiaj opowiadam o klasyce literatury, fantastyce i reportażach.

Czego możemy nauczyć się czytając klasykę literatury

Klasyka kojarzy się z lekturami odbębnianymi na polskim. Dobrze jednak w dorosłym życiu wrócić do książek międlonych w liceum i spojrzeć na nie na świeżo. Pisarze przechodzą do kanonu zazwyczaj dlatego, że pierwszy raz wprowadzili do literatury daną technikę albo opanowali ją do perfekcji. I tak na przykład Dickens słynie z doskonałej charakteryzacji, zwłaszcza postaci pobocznych (bo był złośliwą mendą i traktował swoich bohaterów bez żadnej litości). Jane Austen pokazywała znakomicie relacje między bohaterami i potrafiła stworzyć niezwykle wciągające historie o kobietach, które głównie siedziały w domu, przechadzały się po parku lub ewentualnie tańczyły/nie tańczyły na balu. Zdecydowanie warto uczyć się od niej, jak budować napięcie w powieści, nie polegając na dramatycznych wydarzeniach. Sztuki Wilde’a mogą służyć do nauki pisania błyskotliwych dialogów, a powieści Gombrowicza – kreatywnego użycia języka. Nie bez powodu amerykańskie uczelnie kształcące pisarzy każą im czytać klasyczne dzieła literatury.

Czego możemy nauczyć się z fantastyki i science fiction

W latach pięćdziesiątych krytyk literacki Edmund Wilson w eseju „Oo, Those Awful Orcs” nazwał fanów „Władcy Pierścieni” wielbicielami „zdziecinniałego chłamu” („juvenile trash”). Od tamtej pory krytycy i wykładowcy akademiccy powtarzają frazesy o fantastyce jako niezbyt ambitnej literaturze popularnej, a ludzie uznający się za wyrobionych literacko szczycą się brakiem znajomości tego typu powieści. Tymczasem, jak pisze Ursula Le Guin, do osiemnastego wieku literatura fantastyczna to po prostu literatura. Elementy fantastyczne pojawiały w starożytnych eposach, u Szekspira i w literaturze romantycznej, ponieważ są po prostu bogatym środkiem wyrazu. Mogą stanowić metaforę problemu poruszanego w książce albo umożliwić dyskusję nad problemami, które nie są możliwe stosując tylko realistyczną estetykę.

Socjologiczne science-fiction Iana McDonalda, Paolo Bacigalupiego czy Chrisa Becketta celnie komentuje współczesność, opowiadając o fikcyjnych społeczeństwach. Z takich wątków korzysta też Margaret Atwood (np. W „Opowieść Podręcznej” i trylogii Maddadam). Środki użyte w science fiction czy horrorach bardzo efektywnie pokazują też zderzenie człowieka z nieznanym (np. w „Solaris” Lema czy „Unicestwieniu” Vandermeera). Powieści fantasy z kolei często ukazują uniwersalne historie, które odwołują się do archetypów. Bywają też popisem pisarskiej wyobraźni tak, jak na przykład w przypadku Catherynne M. Valente, która tworzy dziwaczne, poetyckie powieści, poszerzające definicję gatunku.

Kiedy uznani pisarze tacy jak Michel Faber, Margaret Atwood czy noblista Kazuo Ishiguro sięgają po tropy science fiction i fantasy, tworzą powieści wybitne. Takie książki są popularne nie tylko wśród czytelników, ale też wśród krytyków, którzy nagle odkrywają wtedy, że fantastyka może być ciekawa i wartościowa. Aby jednak stworzyć takie dzieła jak „Pogrzebany Olbrzym” czy „Księga Dziwnych Nowych Rzeczy”, trzeba najpierw znać te tropy i umieć ich użyć. Innymi słowy, trzeba znać dobre powieści fantasy i science fiction.

Czego możemy nauczyć się z reportaży

Na przeciwnym biegunie znajdują się reportaże. Opowieści o prawdziwych wydarzeniach mogą stanowić inspirację dla powieści i być podstawą pisarskiego researchu. Można też często wynieść z nich lekcję pisarskiego rzemiosła – tego, jak kondensować wydarzenia czy jak ukazywać je z różnych perspektyw. W reportażach często możemy także znaleźć interesujące rozwiązania fabularne. Życie nie jest ograniczone ludzką wyobraźnią i nie czyta podręczników dla pisarzy, które uczą tej samej podstawowej fabuły. Historie opisywane w reportażach często są zaskakujące i nieprzewidywalne. Czytając je, możemy nauczyć się sami tworzyć takie opowieści.

Bycie wszechstronnym czytelnikiem czyni nas wszechstronnym pisarzem. Szef kuchni nie osiągnie doskonałości w swoim fachu, jeśli zna smak tylko schabowego z ziemniakami. Pisarz nie rozwinie w pełni swojego potencjału, jeśli czyta cały czas to samo. Dlatego warto co jakiś czas przełamywać swoje przyzwyczajenia i przeczytać książkę, po którą zazwyczaj byśmy nie sięgnęli.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *