Witajcie w trzecim poście na temat pisanie zrozumiałych tekstów naukowych. W poprzednich postach o czterech sposobach na uproszczenie artykułu:

Zastosowanie się do tych czterech wskazówek już da Wam ogromną przewagę nad innymi pisarzami akademickimi. Dzisiaj przedstawiam ostatnie trzy wskazówki, które pomogą Wam pisać bardziej zrozumiale.

„Mądre słowa”, a poprawna terminologia

Na studiach miałam przedmiot “dyskurs akademicki”. Na zajęciach dostaliśmy taką kartką z „mądrymi słowami” – długimi, rzadkimi i łacińskimi. Naszym zadaniem było zmieniać normalne słowa w tekście akademickim na te z listy. Najgorsza rada życia. Wraz z Joanną Wryczą-Bekier i Morton Ann Gernsbacher, radzę Wam, żebyście robili odwrotnie i bezwzględnie ścinali ilość „pięknych słówek” w tekście. Nie tylko będziecie bardziej zrozumiali, ale w dodatku Wasi czytelnicy uznają Was za inteligentniejszych!

Wrycza-Bekier cytuje badanie, w którym naukowcy sprawdzali, jak styl tekstu rzutuje na naszą opinię o autorze. Połowa badanych czytała tłumaczenie Kartezjusza naszpikowane długimi słowami, połowa tłumaczenie bardziej przystępne. Wyniki? Uczestnicy nie tylko oceniali przystępny tekst jako łatwiejszy do zrozumienia, ale też wyżej oceniali inteligencję autora.

Dlaczego? Być może dlatego, że ludzie często zasłaniają się skomplikowanym słownictwem, kiedy są niepewni i nie wiedzą, o czym mówią. Czasami też przepisują różne frazy bezrefleksyjnie, nie rozumiejąc do końca, co one oznaczają – to klasyk studenckich prezentacji zaliczeniowych. Kiedy tylko widzę na takiej prezentacji piękne słowa, zawsze proszę o wyjaśnienie, o co chodzi. W 90% przypadków autor nie ma pojęcia.

Nasz limit mądrze brzmiących słów w tekście powinniśmy wykorzystać na precyzyjną terminologię naukową. Dobrze jest jednak zaznaczyć na początku artykułu, że będziemy używać konkretnego określenia na dane zjawisko, podać jego definicję i konsekwentnie się go trzymać. To kluczowe, zwłaszcza jeśli piszemy o zjawisku badanym przez naukowców z różnych dziedzin. Czemu? Ponieważ jedno zjawisko może mieć różne nazwy w różnych dziedzinach (np. angielskie „heritage language”, „home language” i „L1”), a dwóch różnych naukowców może rozumieć to samo sformułowanie zupełnie inaczej. „Proces” znaczy co innego dla psychologa, a co innego dla fonologa. Tak samo dla jednego psychologa „pamięć robocza” może być czymś innym niż dla drugiego. Musimy jasno zadeklarować, jakich terminów będziemy używać w artykule i jak je rozumiemy, jeśli chcemy, żeby czytelnik wiedział, o co nam chodzi.

Zwięzłość i precyzja

Sądząc na postawie poprzednich badań, należałoby mniemać, iż warto uznać, że prawdopodobnie bobry budują tamy.

Powyższy przykład jest może ekstremalny, ale ludzie wrzucają do swoich tekstów naukowych mnóstwo waty słownej, która nic nie znaczy, a wypycha artykuł. W tej wacie często gubi się sens zdania, które czytelnik musi następnie cierpliwie wyławiać spod tych wszystkich „należy mniemać” i „być może”. Piszmy wprost, co chcemy powiedzieć. Jeśli nie jesteśmy pewni jakiegoś stwierdzenia, to precyzyjnie określajmy, dlaczego – napiszmy wprost, że wynika ono z określonej teorii, ale nie tego nie potwierdził w badaniach albo że to nasza hipoteza (warto użyć tu aktywnego czasownika, np. “uważamy, że”).

Po napisaniu tekstu warto uważnie go przeczytać i zadać sobie kilka pytań:

  • Czy nie występują w nim zbędne słowa?
  • Czy nie powtarzamy tego, co już mówiliśmy w poprzednim zdaniu?
  • Czy możemy zastąpić kilka słów jednym precyzyjniejszym? Np. zamiast „czynnik A powoduje wzrost zachorowań na grzybicę”, można napisać „czynnik A zwiększa zachorowania na grzybicę”.
  • Czy możemy użyć precyzyjniejszych rzeczowników i czasowników, a usunąć kilka przymiotników? Np. „czynnik A wpływa pozytywnie na porost włosów” można zmienić na „czynnik A zwiększa porost włosów”.

Trzeba jednak uważać, żeby przy kondensowaniu tekstu nie zagalopować się za bardzo. Bardzo wielu naukowców ścina liczbę słów w tekście za pomocą nominalizacji i tworzy piętrowe zdania, które trudno zrozumieć. Zawsze po skracaniu sprawdzajmy, że w zdaniu da się łatwo znaleźć podmiot i orzeczenie.

Logiczna struktura bez przeskoków myślowych

Ostatni, ale niesamowicie ważny punkt. Warto zadbać o przejrzystą i logiczną strukturę artykułów. Jeden akapit powinien zawsze dotyczyć jednego tematu. Co więcej, powinniśmy napisać, jaki jest ten temat – najlepiej w pierwszym zdaniu tego akapitu. Każdy akapit powinien logicznie wynikać z poprzedniego, i tak samo każde zdanie powinno logicznie wynikać z poprzednich. Mamy prowadzić czytelnika do naszych hipotez krok po kroku.

Ten punkt bywa najtrudniejszy do zastosowania. Jeśli siedzimy w jakiejś dziedzinie od lat, to pewne rzeczy są dla nas oczywiste i dokonujemy przeskoków myślowych, których nie zauważamy. Wydaje nam się że jedno zdanie wynika z drugiego, a wcale tak nie jest. Bardzo łatwo jest zgubić w ten sposób czytelnika.

Jak temu zapobiec?

Dajcie komuś tekst do przeczytania.
Dajcie komuś tekst do przeczytania.
I jeszcze dajcie komuś tekst do przeczytania.

Najlepiej osobom spoza dziedziny. Niech pokażą Wam dokładnie, gdzie czegoś nie rozumieją, a gdzie musieli przeczytać zdanie dwa razy, żeby załapać, o co chodzi. A najlepiej niech jeszcze streszczą Wam artykuł. Uważnie słuchajcie tego, co mówią i bierzcie to pod uwagę. To frustrujące, kiedy dowiadujemy się, że ludzie nie rozumieją naszego tekstu, zwłaszcza jeśli dużo uwagi poświęcamy klarowności stylu. Ale to jedyny sposób, żeby dowiedzieć się, co trzeba poprawić. Lepiej usłyszeć, że nasz kluczowy akapit jest niezrozumiały od kolegi z pokoju obok niż od recenzenta, który tłumaczy, czemu uwalił nam artykuł.

Pozostałe wpisy cyklu:

Recenzent ma w nosie, czy brzmimy mądrze

Jak pisać, żeby recenzent zrozumiał – część 1

Jak pisać, żeby recenzent zrozumiał – część 2


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *