Istnieje takie przekonanie, że pisarz siada do pustego dokumentu w Wordzie (albo do pustej kartki, jeśli jest oldskulowy) i po prostu pisze. Pisze, kończy, voila – dzieło. Wybitne dzieło. Pewnie istnieją takie ukochane przez muzy jednostki, które są w stanie z marszu stworzyć epos godny Nobla, ale ja nią nie jestem. Dla mnie napisanie czegokolwiek – czy jest to notka blogowa czy doktorat – to wieloetapowy proces. Ja jestem kobieta pragmatyczna, w dodatku naukowiec – mnie mistyczne przeżycia otaczają szerokim łukiem. Ja robię research, plan i pierdyliard edycji. O ile jeszcze w krótszym tekście mogę coś naściemniać, to nie umiem zrobić tak, żeby tej ściemy starczyło na 30-400 stron.

O tym, jak robię research, plan i pierdyliard edycji będzie ta seria artykułów.

Będę pokazywać, jak wyglądają u mnie etapy pracy nad tekstem – kreatywnym i akademickim. Poświęcę jeden lub dwa posty każdemu z następujących etapów:

  1. researchowi i inkubacji
  2. planowaniu (na mikroskalę i makroskalę)
  3. pisaniu pierwszej wersji
  4. edytowaniu

Rozdzielenie pracy w ten sposób jest dla mnie praktyczne i pomaga mi pokonać lęk przed pisaniem. Nie boję się (tak bardzo) pustego dokumentu, ponieważ zanim zabiorę się za pisanie na serio, mój dokument nie jest już pusty. Jest w nim mnóstwo notatek. Te notatki zmieniają się potem w pierwszą wersję tekstu, którą następnie kilkakrotnie edytuję.

Pierwszy etap pisania to inkubacja i research.

Dzisiaj pokażę ten etap na przykładzie tekstu naukowego, a w przyszłym tygodniu na podstawie tekstu kreatywnego (opowiadania/powieści).

Jeśli planuję napisać artykuł naukowy nt. X, to muszę przekopać się przez ogrom tekstów na temat X.

Zaczynam od szukania w Google Scholarze odpowiednich źródeł po słowach kluczowych czy znanych nazwiskach i systematycznie to wszystko przeglądam, zakreślając sobie przydatne fragmenty i robiąc notatki.

Screenshot notatek w programie Papers

Notatki do artykułu w programie Papers

Wszystkie ściągnięte teksty wraz z adnotacjami trzymam w programie Papers 3, żeby były w jednym miejscu na potrzeby obecnych i przyszłych projektów. Potem mogę sobie wyeksportować te zapiski w pliku tekstowym i wrzucić je do pliku z manuskryptem w Scrivenerze. Pliki w Scrivenerze mają opcję dodawania notatek i całych dokumentów do tekstu, który piszemy i ja z tej opcji czerpię pełnymi garściami.

Tak, jak w przypadku pisania, robię research z timerem, najczęściej techniką Pomodoro.
Screenshot notatek w programie Scrivener

Notatki z artykułów przerzucone do Scrivenera

Ustawiam sobie timer na 25 minut, czytam i notuję. Potem 5 minut przerwy, znowu 25 minut roboty – i tak 4-8 razy. Ważne jest, żeby te przerwy rzeczywiście robić. Ważne jest też, żeby nie siedzieć nad researchem dłużej niż 3-4 godziny dziennie (czyli łącznie z przerwami – 5-6 godzin), ponieważ przy tego typu intensywnej pracy umysłowej mózg bardzo szybko zmienia się w gąbkę. Poza tym fajnie jest zostawić sobie sporo czasu na odpoczynek, spacery itd. W tym czasie umysł mieli wszystko, co przeczytał i podsuwa nam ciekawe interpretacje.

Pod wpływem czytania tekstów, często przychodzą mi do głowy różne pomysły

Jak mogę dany artykuł wykorzystać w tekście? Jak te wszystkie badania się składają do kupy? Jak mogłabym zinterpretować swoje własne dane? Wszystko to zapisuję i przechowuję w specjalnych notatkach w sekcji Research w pliku Scrivenera. Kiedy przy pisaniu swojego artykułu będę głowić się, jak tu napisać coś inteligentnego, tego typu notatki będą na wagę złota. Jak widać na załączonym obrazku, to nie jest jakaś wysoka literatura – raczej zlepek myśli pisanych łamaną angielszczyzną lub polszczyzno-angielszczyzną.

Screenshot notatki koncepcyjnej w programie Scrivener

Jedna z notatek koncepcyjnych do mojego doktoratu

Czasem w trakcie researchu zakładam sobie też osobny plik w programie do tworzenia map myśli i wklejam tam fragmenty notatek, które się przydadzą.

Używam do tego programu Scapple, który ma formę wielkiej płachty, na której można w dowolnym miejscu przyklejać sobie notatki, brać je w ramki i przesuwać.

Zazwyczaj stawiam sobie jakiś limit na robienie wstępnego

Screenshot notatek w programie Scapple

Mapa myśli w Scapple

researchu do artykułu (np. 2-3 tygodnie). Jeśli sobie nie postawię granic, to wpadnę w tzw. chorobę researcherską, polegającą na czytaniu wszystkiego i o wszystkim. Choroba researcherska jest ukrytą formą prokrastynacji. Parafrazując Chylińską, trzeba powiedzieć sobie dość. Potem zawsze można doczytać.

I voila. Tak wygląda research do tekstu naukowego. Potem przechodzimy do etapu planowania, ale o tym za dwa tygodnie.

Inne wpisy z serii:

Część druga – Inkubacja i research dla tekstów literackich

Część trzecia – Planowanie tekstów naukowych

Część czwarta  Planowanie tekstów literackich


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *