Wstydzicie się tego, że piszecie kreatywnie? Ja wstydziłam się wiele lat. I w sumie nadal czasem się wstydzę. Bo jestem poważną osobą, na uczelni przecież pracuję, czymś bym się sensownym zajęła. Bo czasem piszę nie tak, jak bym chciała, a moje pierwsze próby pisania trzy lata temu to w ogóle żenada. Bo czasem odrzucają mi teksty. Bo robię błędy językowe. Bo mam czelność. Więc wstydzę się, a społeczeństwo mi w tym wstydzie przyklaskuje, że słusznie się wstydzę. Społeczeństwo ten wstyd nam wkłada do głowy, karmi i podsyca. Hohoho, książkę pisze, pisareczka! I o czym to niby ta książka? Hohoho, na warsztaty pisarskie jeździ! W domu by z dziećmi pobyła! Hohoho, wiersze układa! Wiersze to Pawlikowska-Jasnorzewska pisała!

Komiczni partacze

Najgorzej, jak coś nam nie wyjdzie. Wtedy grecki chór krytyków aż zaciera rączki. Bo nic śmieszniejszego od kiepskich amatorskich tekstów, nie? Pierwsza powieść koleżanki, fanfiki jakiejś nastolatki – jaja jak berety. Im gorzej, tym lepiej. Grecki chór krytyków tryumfuje i w tym tryumfie jest często takie pobłażanie, że no tak, no, wbiła sobie do głowy te fanaberie i proszę bardzo. No, czego się spodziewała? Pisać to mogą pisarze. Do pisania trzeba mieć talent – łaska bogów musi spłynąć i naznaczyć. Czasami chór krytyków idzie też w agresję, takie oburzenie, że ktoś śmiał. No i proszę! Wyszło szydło z worka! Było siedzieć cicho w kącie, a nie tu z tymi chujowymi tekstami! Nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz!

Kiedy początkujący biegacze wypluwają płuca, to klepie się ich po plecach ze zrozumieniem i mówi, że potrzeba im więcej praktyki. Kiedy dzieci spektakularnie wywalają się na pierwszych rowerkach, to kibicuje się im, zachęca, żeby jechały dalej. Ale dla kiepskich pierwszych tekstów nie ma zrozumienia. Jest dowód, że brak talentu i boskiego naznaczenia. Jest „a nie mówiłam” i beka. Wstydź się. Wstydź.

Kto ma się wstydzić?

Tylko kto tak naprawdę powinien się wstydzić? I czy na pewno właśnie ta osoba, która czegoś w życiu próbuje, coś robi, czemuś się poświęca? Wyśmianie czyjejś kreatywności jest turbo proste. Dużo trudniej jest dać konstruktywny feedback, który pisarzowi-amatorowi faktycznie pomoże. Bo do tego trzeba mieć jakąś wiedzę. Jeszcze trudniej jest usiąść na dupie i samemu coś stworzyć. Bo wtedy stawiamy się w tej nieprzyjemnej sytuacji, kiedy to sami możemy stać się przedmiotem żartów.

Kreatywność wymaga odwagi. Jest miękka, bo kiedy tworzymy, to odsłaniamy się często od bardzo intymnej strony. Schodzimy do ciemnego miejsca naszej świadomości. Kreatywność wymaga od ludzi determinacji, nie gwarantując nic w zamian. Jest pójściem w nieznane. Być można napiszemy powieść życia. A być może po 100 stronach stwierdzimy, że nasza książka zmierza donikąd. Kreatywność jest trudna, bo stawia nas twarzą w twarz z porażką. Nasze pierwsze teksty będą słabe, pierwsze obrazy koślawe, pierwsze piosenki fałszywe. Nie da się stworzyć czegoś dobrego bez tych marnych pierwszych prób, bez zapuszczania się w ślepe uliczki. Cytując Davida Mameta:

Musisz znieść bycie kiepskim, jeśli chcesz być pisarzem. Bo jeśli tego nie zniesiesz, nigdy nie napiszesz niczego dobrego.

Dlatego właśnie tak mało osób zajmuje się czymś kreatywnym, a jeszcze mniej osiąga w tym sukcesy. Niewielu ma w sobie tę determinację. Niewielu jest w stanie przełknąć porażki, poświęcać czas na doskonalenie rzemiosła, wystawić się na krytykę. Za to toczyć bekę z bezpiecznej przystani fotela może każdy.

Wyjść z szafy

Wstydzenie się swojego pisania jest naturalne. Tworząc, dotykamy czegoś bardzo wrażliwego. Robimy rzeczy, których wiele osób nie ma odwagi robić. Ale właśnie dlatego jest to tak godne podziwu. Mieć w życiu coś, co jest dla nas ważne, oddawać się czemuś bez oczekiwania efektów – to wszystko są powody do dumy, nie do wstydu. Czas wyjść z tej pisarskiej szafy. I kiedy ktoś toczy z nas bekę, odpowiedzieć z totalnym spokojem: „Tak, piszę książkę/wiersze/fraszki religijne/fanfiki o podboju kosmosu/literackie eposy o moim psie. Tak, jeżdżę na warsztaty pisarskie. A co Ty robisz?”

Podoba Ci się ten tekst? Zapisz się na mój newsletter, gdzie podobne, niepublikowane teksty dostaniesz prosto do swojej skrzynki. Koniecznie zaznacz, jaki rodzaj pisania najbardziej Cię interesuje!


2 Komentarze

Joanna · 2 maja 2019 o 19:10

Znam ten wstyd doskonale. Mnie długo też paraliżował strach, że zostanę posądzona o egzaltację, bo to to widział, tak się wypisywać, nie daj Boże o sobie, to wstydu trzeba nie mieć…
Świetny tekst, jak zawsze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *