Noc zapada późno po letnim przesileniu, ale teraz wokół mnie rozlewa się ciemność. Nade mną w powietrzu unoszą się chmary myśli. Są jak osy rozpanoszone latem w brudnej cukierni. Wchodzą wszędzie, obcierają wszystko swoimi cienkimi odnóżami. Wiszą, brzęcząc upierdliwie, przypominając o sobie, odlatując na chwilę, by znowu przylecieć z powrotem. Nie sposób ich odpędzić. Moje ciało jest zdrewniałe. Każda osa brzęczy swoją kwestię, tę samą, co zawsze, w kółko i w kółko. “Wyżej srasz niż dupę masz”. “Zabrałabyś się za solidną pracę, a nie cudujesz”. “Nic z tego nie wyjdzie”, “Dałabyś sobie spokój”, “Nie jesteś w przedszkolu, żeby historyjki wymyślać”, “W dupie ci się poprzewracało”. Ich głos nie jest moim głosem, ale brzmi jak mój głos. Mój głos rozbija się na wielogłos owadów.

Mój rój jest ze mną od zawsze. Kiedyś ktoś umieścił głęboko w moim brzuchu papierowe gniazdo. Bywa, że osy siedzą w nim spokojnie, jedynie lekko poruszają skrzydełkami, drażniąc mi żołądek. Czasami nawet udaje mi się je ugłaskać, jestem zaklinaczką os. Wypuszczam je na powierzchnię, przyglądam się im, na ozdobny talerzyk wylewam kroplę dżemu, którą gromadnie obsiadają. Obżarte cukrem, ociężale wracają do siebie czyli do mnie. Ale czasami wściekłe, wypruwają z żołądka, obsiadają, krążą, brzęczą. Wtedy zamykam oczy i czekam, aż znowu wbiją się do środka.

Kiedyś myślałam, że są mną, choć są jedynie wewnątrz mnie. Boję się, że zostaną tam na zawsze. Nie wiem, czy da się wyjąć z siebie papierowe gniazdo. Osy są zaciekłe.

Wiem, że nie tylko ja jestem żywicielką. Kątem oka dostrzegam, jak żółte pociski krążą wokół innych twarzy i wychodzą z innych ust. Niektórzy idą przez świat z głową w chmurze owadów. Wielu z nas ma w sobie papierowe gniazda.

Czasami spotykam innego żywiciela. Ja przykryta moją zasłoną os, on swoją. Brzęczenie roju zagłusza nasze słowa, więc tylko siadamy naprzeciwko siebie i wpatrujemy się w szpary pomiędzy ruchliwymi ciałkami. Próbujemy wypatrzeć nasze twarze.


4 Komentarze

Paula · 9 lipca 2020 o 09:18

Świetne porównanie! Nie ujęłabym tego lepiej. Ściskam, Żywicielka.

cc · 26 czerwca 2020 o 13:50

Witaj, siostro – żywicielko… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *