Przedłużająca się kwarantanna wielu z nas wpędza w kryzys. Źle się czujemy psychicznie, mamy problemy z motywacją. Dla mnie najgorszym aspektem tego typu stanów są trudności z pisaniem: albo nie jestem w stanie w ogóle niczego wymyślić, albo nie sprawia mi to radości. To z kolei nakręca jeszcze większy dół, bo bez pisania trudno mi zachować psychiczną równowagę. Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić pięcioma strategiami, które pomogły mi przejść trudne okresy.

1. Nie podejmuję radykalnych decyzji

Po pierwsze w trakcie kryzysów staram powstrzymywać się od podejmowania decyzji. Dotyczy to też twórczości. Kiedy czujemy się bardzo źle psychicznie, możemy mieć skrzywione postrzeganie siebie i swoich tekstów. Ja na przykład w chwilach załamań psychicznych myślę o sobie jak najgorzej. Nic, co zrobię/napiszę/poprawię/wymyślę mnie nie zadowala. Czasami w takich momentach pojawia się pokusa, żeby coś radykalnego, co tak naprawdę sabotuje naszą twórczość – na przykład wykasować swój tekst. To bardzo zły pomysł. Po kryzysie może okazać się, że to, co wydawało się beznadziejne, całkiem dobrze się czyta. Dlatego kiedy czuję się źle psychicznie, powstrzymuję się od jakichkolwiek nieodwracalnych decyzji.

2. Staram się dać sobie taryfę ulgową

To dla mnie najtrudniejsza, ale jednocześnie bardzo potrzebna strategia. Jednym z niebezpieczeństw, które napotykam w kryzysie jest stawianie przed sobą olbrzymich wymagań. Czuję się fatalnie, ale oczekuję, że będę tak samo produktywna (albo wręcz i bardziej produktywna) niż w czasach, kiedy wszystko jest u mnie ok. Kiedy nie udaje mi się spełnić swoich niebotycznych oczekiwań, łajam się, że jestem leniwa i bezużyteczna i tak wpadam w spiralę coraz większego załamania.

Prawda jest jednak taka, że tak jak nie jesteśmy w stanie dokonać cudów atletyki, kiedy cierpimy na grypę, tak samo nie jesteśmy w stanie dokonywać cudów pisarskiej produktywności, kiedy czujemy się fatalnie psychicznie. Kryzys to nie jest czas na bicie rekordów. Kryzys to czas, kiedy zrobienie prania może być wielkim osiągnięciem.

3. Stawiam sobie małe cele

Przerost ambicji w kryzysie jest zabójczy, ale stawianie sobie małych twórczych celów często pomagało mi poczuć się lepiej w kryzysie. Takim celem może być napisanie chociażby jednego zdania. Mary Robinette Kowal, pisarka zmagająca się z depresją pisze na swoim blogu, że codziennie wymaga od siebie napisania trzech zdań. Często z tych tak krótkiego tekstu może urodzić się coś dłuższego, a sam cel jest na tyle mały, że Kowal jest w stanie usiąść do klawiatury nawet, kiedy czuje się bardzo źle. Mi zrealizowanie takiego małego zadania daje poczucie, że coś osiągnęłam w ciągu dnia, a to bywa bezcenne.

4. Piszę dziennik

Nawet kiedy nie jestem w stanie pisać tekstów do publikacji, staram się pisać „Poranne Strony” czyli rodzaj dziennika, o którym opowiadałam w tym wpisie. Przelanie na papier swojej złości, smutku i przygnębienia jest dla mnie naprawdę pomocne: często w ten sposób znajduję odpowiedź na problemy, z którymi się zmagam. Poprzez pisanie bez cenzury i wymagań, czasami znajduję też inspirację do twórczej pracy.

5. Szukam pomocy

Długi okres obniżonego nastroju, problemów z motywacją i niechęci do robienia tego, co zazwyczaj daje nam satysfakcję, może świadczyć o depresji. Kiedy pod koniec zeszłego roku zaczęłam mieć pierwsze depresyjne objawy, przez długi czas nie szukałam pomocy. To był błąd. Przez ponad dwa miesiące męczyłam się bez sensu. Pisarsko byłam totalnie bezproduktywna. Tymczasem okazało się, że na dobrze dobranych lekach jestem w stanie poczuć się lepiej, zyskać energię do pracy i na powrót być twórcza.

Jeżeli doświadczasz kryzysu, tutaj możesz znaleźć listę przydatnych telefonów zaufania i infolinii. Warto poszukać też pomocy psychiatry i psychoterapeuty. Oprócz tego ja wspieram się aplikacjami takimi jak Youper, która pozwala na śledzenie swojego nastroju. Sztuczna inteligencja w programie prowadzi z nami krótkie, terapeutyczne rozmowy, które pozwalają nam często przerwać gonitwę myśli lub proponuje krótkie medytacje.

Kryzysy są ciężką próbą dla nas i dla naszego pisania. Jednak przychodzi taki moment, kiedy się kończą. Szukając pomocy i będąc wobec siebie wyrozumiałym możemy ulżyć sobie w cierpieniu.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *